wtorek, 1 lipca 2014

ROZDZIAŁ VI

Następnego dnia w szkole czułam się dziwnie. Bałam się tego co zrobi Jess, ale byłam też ciekawa co ukrywa Juss. To wszystko mnie przerastało.
  Zaczęłam wreszcie ogarniać szkołę i plan lekcji. Według planu mam teraz historię z klasą C. Klasa C tam gdzie jest Ann i Zac. Miło. Na szczęście to nie jest lekcja z klasą A. Tam jest Jess.
  Podeszłam pod klasę 244. Stali już tam Zac, Ann i Juss. Nigdzie nie było Jess. Dziwne.
- Hej Sara. - powiedziała Ann odrazu jak mnie zauważyła.
- Hej Ann, Zac i Juss. - odpowiedziałam.
- Mamy teraz razem historię i mamy odgrywać sceny ze starych książek. Juss nie ma pary. Mogłabyś być z nim? - Zac zawsze wiedział co powiedzieć.
- Jasne. Nie ma problemu. - odpowiedziałam
Przynajmniej może dowiem się czegoś o nim.
Zadzwonił dzwonek na lekcję.
Weszliśmy do klasy.
- Dzień dobry młode pokolenie i nadziejo dla przyszłości tego świata. - Profesor Phompkins był już stary. Był dobrze po 50-tce. A miał pamięć i wiedzę lepszą niż niejeden 30-sto letni nauczyciel.
- Dzień dobry panie profesorze. - Klasy B i C odpowiedziały zgodnie. Było widać, że owy nauczyciel historii był ulubionym belfrem młodego pokolenia.
- No to jak? Losujemy? - zaproponiwał nauczyciel
- Jeśli musimy. - Głupia odpowiedź Ann nie zdenerwowała go. Wręcz przeciwnie. Raczej go rozweseliła.
- No to na początek... Romeo i Julia. Przedstawiają... - tu sięgnął do notesika gdzie miał pozapisywane osoby. - Juss i Sara.
O NIEEE !!! Akurat wypadł nam najgorszy akt... Akt z pocałunkiem. Głupi świat. Mieliśmy 15 minut na naukę tekstu, ale daliśmy radę.
  Zaczęliśmy przedstawiać akt z Romea i Julii. Dochodziła ta najgorsza scena. Ehh. Zamknęłam oczy i było już po wszystkim. Czułam się jakoś inaczej. Nie wiedziałam co się dzieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz