Weszłam do domu. Mama gotowała obiad. Kiedy weszłam do kuchni, moja młodsza siostra, Kim rzuciła we mnie kotletem.
- Kim! - krzyknęła mama. Była ubrana w długą, zwiewną sukienkę, a jej blond włosy opadały jej na ramiona. Tu zwróciła się do mnie. - Chcesz obiad Saruń?
Nienawidziłam tego przezwiska. Saruń. Jak to brzmi. Ehh.
- Tak. Jestem baaardzo głodna. A co jest?
- Hamburgery.
- No dobra może być.
Wzięłam talerz i poszłam do swojego pokoju. Był to typowy pokoik na poddaszu. Ściany były pomalowane na niebiesko, a meble były w kolorze soczystej pomarańczy. Lubiłam to połączenie kolorów.
Rzuciłam się na łóżko. Myślałam o Zac'u, ale bardziej zastanawiałam się nad tym co Juss ukrywa.
Myślałam chyba 3 godziny.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko na dół.
Otworzyłam drzwi.
- Hej Saro. - zobaczyłam Amelię z książkami w moim progu. - Co słychać? Może się pouczymy na jutro?
Wiedziałam, że coś wisi w powietrzu.
- O, hej Amelia. Jasne, wchodź.
Poszłyśmy do mojego pokoju.
- Chcesz się czegoś napić? - zapytałam
- Nie, dzięki.
- No ten ... emmm po co przyszłaś.
- Chciałam z tobą porozmawiać.
- Amm... o czym? - zawachałam się
- Bo wiesz ty jesteś taka super i taka śliczna i wogóle taka odważna, a ja ... em nie mogę ci powiedzieć.
- Jak zaczęłaś to mów. - uśmiechnęłam się do niej.
- Jestem przyrodnią siostrą Jess.
- OMG. Współczuję.
- Nie ma czego. Ona się nie wpieprza w moje życie. Raczej ja współczuję tobie.
- Dlaczego?
- Byłam dzisiaj w pokoju Jess i znalazłam kartkę z planem jak cię upokorzyć przed całą szkołą. Zemsta za Zac'a.
- Oł.
Wtedy zaczęłyśmy się już śmiać i gadać na luzie. W końcu wyszło na to, że Amelia nocowała u mnie.
Fajnie się gadało. Amelia jest super.
poniedziałek, 30 czerwca 2014
RODZIAŁ V
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz