poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rodział II

Weszłam do klasy. Pan Rodgest przedstawił mnie klasie. Czułam się nieswojo, ale myślałam, że to normalne. Nudziłam się na tej lekcji. Wiedziałam wszystko co ten pokręcony belfer gadał. Miałam go dość.
W głowie miałam cały czas obraz chłopaka Jess. Przystojny jest. Można to przyznać... ale było coś, a raczej ktoś... ktoś to zakazywał mi tak myśleć...Jess.
  Kiedy dzwonek zadzwonił na przerwę, wyszłam z klasy. Koło drzwi stała już Ann z... chłopakiem Jess.
Zaczeła coś gadać, ale ja jej nawet nie słuchałam. Byłam zbyt wpatrzona w wysokiego bruneta z brązowymi oczami. Ideał.
- Emm... Sara? - Ann próbowała wrócić mnie do żywych.
- Tak? Co jest? - odpowiedziałam nieco skrępowana.
Czułam, że jestem cała czerwona.
- Saro to jest mój najlepszy kumpel Zac. Zac to jest moja nowa kumpela Sara.
- Miło mi cię poznać. - odpowiedział przyjaźnie.
- Mi..i..i również. - Jąkałam się. Wiedziałam, że on to zauważył.
Wtedy podszedł do nas kumpel Zac'a, Juss. Też był przystojny. Nawet bardziej niż Zac, ale on miał to coś w sobie czego nie ma żaden inny.
- Saro to jest mój kumpel Juss. - powiedział Zac ze swoim anielskim uśmiechem, który sprawił, że kolana się pode mną ugieły.
- Miło mi cię poznać Saro. - Juss wydał mi się w tym momencie taki uroczy, że miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam co myśleć.
Poszliśmy wszyscy do parku koło szkoły.
  Był ciepły poranek, ale ja się cała trzęsłam. Z jednej strony Zac, a z drugiej Juss.
Bałam się tylko jednego... co będzie jeśli przyjdzie tu dziewczyna Zac'a?
Bałam się jej. Nie wiedziałam do czego jest zdolna.
Ann zauważyła, że czymś się martwię. Była naprawdę spostrzegawcza.
- Emm.. chłopaki chodźcie już, wracamy. - Ann wiedziała co robić.
- A...ha no okay. - odpowiedzieli Zac i Juss
Wstaliśmy z ławki i poszliśmy stronę szkoły.
Szliśmy w jednym rzędzie. Ann wtedy pociągła mnie za rękę, mówiąc do Zac'a i Juss'a
Sorry chłopaki, ale musimy coś obgadać... wiecie te babskie sprawy. 
Zgodzili się. Juss pocałował Ann w policzek, a JA NIE WIEDZIAŁAM O CO CHODZI!
Byłam zakłopotana. Ann pociągła mnie za rękaw bluzy. I zaczęła swoje tematy.
- Sara? wiesz, ja zauważyłam, że Zac wpadł ci w oko.- zaczęła chichotać
- Nieeeeeeee - zawsze jak kłamałam to przedłużałam końcówkę wyrazu, ehh.
- Saro.. nie warto no wiesz... chodzi o Jess. Ona jest do wszystkiego zdolna. Uwierz mi.
Wzięłam sobie radę Ann do serca.
- Ann?
- Tak?
- Czy ty i Juss... jesteście parą?
- Hahahhahahahahhaha na rozum padłaś? Ok, wiem Juss jest fajny i przystojny, ale nie w moim typie.
- Aha. Tak tylko pytam.
- Oj oj. Sarcia buja się w dwóch przystojniakach. - Ann wybuchła śmiechem. Podobał mi się jej śmiech. Był taki prawdziwy. Kiedy Ann się śmiała, uśmiech sam przychodził. Zapominało się o smutkach.
Polubiłam Ann i to bardzo.
Weszłyśmy do szkoły i w tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje.


GŁUPIE :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz