Wyszłam na korytarz. Koło mnie stał Juss.
Podeszła do nas dyrektora.
Swoim skrzeczączym głosem wypowiedziała zdanie:
Dzie... znaczy młodzi dorośli... macie dzisiaj skrócone lekcje. A teraz wymarsz mi stąd niewychowane dzie... znaczy młode pokolenie!
- Czy tylko ja mam wrażenie, że ona za każdym razem chciała powiedzieć dzieci ? - powiedziałam do Juss'a
- Hahaha nie. Ona tak zawsze. Nie lubi nas.
- To dlaczego jest dyrektorką w szkole? - chciałam rozwinąć temat
- Tego nikt nie wie.
Juss tak szybko zakończył temat jak go zaczął. Wiedziałam, że coś jest na rzeczy, tylko nie wiedziałam co.
Byłam zbyt rozkojarzona, żeby teraz o tym myśleć. Wsiadłam w pierwszy autobus i pojechałam do domu. Cały czas myślałam o Zac'u i o Juss'ie.
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Rozdział IV
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz